wtorek, 26 kwietnia 2016

Tofurnik orzechowy na pożegnanie

Tym razem bez przepisu, niestety nie miałam pod ręką żadnego notatnika, żeby zanotować składniki i wszystko poszło 'na oko' ;) 

Tofurnik orzechowy z czekoladową polewą i orzechami ziemnymi

Trudno było mi zabrać się za pisanie tego posta, ale chyba powinnam trochę wyjaśnić moją nikłą obecność na blogu..
Mam problemy ze zdrowiem. Od razu mówię, że to nic poważnego, ale powoduje jednak pewien dyskomfort, jest to jakaś uciążliwość. Niedoczynność tarczycy, hashimoto - coś wam to mówi? Leki ładnie uregulowały hormony, ale wszystkie inne objawy zostały. Innymi słowy, powinno być dobrze, a nie jest. W momencie kiedy konwencjonalna medycyna nie działa, trzeba szukać innych wyjść i u mnie takim wyjściem będzie specjalna dieta, nazywana protokołem autoimmunologicznym. Brzmi strasznie i.. po części takie jest. Z weganizmem nie ma nic wspólnego - no dobra, może wykluczenie nabiału łączy te dwa kompletnie inne sposoby żywienia. Generalnie przez 3-9 miesięcy czeka mnie jedzenie mięsa, ryb, warzyw i owoców, a więc, jak możecie przypuszczać, na razie jestem zmuszona rozstać się z blogiem. Nie wiem kiedy wrócę i czy wrócę. Jest mi bardzo przykro, że tak to się wszystko potoczyło - mimo wszystko przywiązałam się do tego miejsca, przywiązałam się fotografowania jakichś wymyślniejszych dań, a teraz moje pole popisu jest bardzo małe. Nie wykluczam, że może kiedyś wpadnę z jakimś pomysłem na zupę-krem czy ciasto, ale jest to dość mało prawdopodobne.. Bo z jednej strony ten blog dużo dla mnie znaczy, a z drugiej czuję, że ten etap powoli się kończy. Że 'spełniłam się' w tej kwestii. Że potrzebuję ruszyć dalej.
Dlatego na razie się z Wami żegnam, jednocześnie dziękując Wam za każdy komentarz, każde miłe słowo, bo dzięki temu na pewno będę to wszystko tak miło wspominać ;) 

Jeśli mielibyście ochotę śledzić, co u mnie słychać to zapraszam na mojego instagrama, gdzie nadal pozostaję aktywna  KLIK

niedziela, 10 kwietnia 2016

Migawki z Warszawy

Znowu zrobiliśmy nalot na Warszawę - tym razem ucierpiała restauracja Vege Miasto i jej klienci, którzy musieli dzielnie i cierpliwie znosić 9 nadpobudliwych blogerów, latających z aparatami nad stygnącymi potrawami, tylko po to, żeby zrobić to idealne zdjęcie. Tak, to właśnie my ;) 
Niestety kilku osób zabrakło, więc jest to genialny pretekst, aby ogarnąć kolejne spotkanie!


Suszona włoszczyzna zamiast chipsów, so hipsta



Te ciasta..





Placki gryczane (uprzedzając pytania - kryją się pod warzywami)

Risotta dyniowo-kokosowe


Ziemniaki nadziewane farszem z nerkowców i tofu

Krem czekoladowy z awokado

sobota, 26 marca 2016

'Mazurek' czekoladowo-orzechowy

Nie jestem pewna, czy mogę nazwać tę tartę mazurkiem, bo tak naprawdę nigdy nie jadłam tradycyjnego mazurka - u mnie w domu raczej nie ma zwyczaju ich robienia - ale jeśli szukacie przepisu na coś słodkiego, orzechowego i czekoladowego zarazem, here it is ;) 

'Mazurek' czekoladowo-orzechowy
Chocolate & Peanut tart

SKŁADNIKI (forma 16 cm):
na spód:
1 łyżka oleju kokosowego
2 łyżki masła orzechowego
12 namoczonych przez noc daktyli
5 łyżek wody
1/2 szklanki zmielonej kaszy gryczanej niepalonej
2 łyżki mąki kukurydzianej
2-3 łyżki mąki ryżowej

na masę czekoladowo-jaglaną:
1/2 szklanki kaszy jaglanej (nieugotowanej)
2 łyżki masła orzechowego - z nerkowców, orzechów laskowych lub fistaszków
3 łyżki soku z cytryny
2-4 łyżki cukru/erytrolu/ksylitolu
1-2 łyżki kakao

na wierzch - fistaszki

WYKONANIE:
1. Olej kokosowy rozpuszczamy, dodajemy masło orzechowe, namoczone przez noc daktyle i wodę, a następnie blendujemy na gładką masę. Następnie wsypujemy zmieloną kaszę gryczaną, mąkę kukurydzianą, mąkę ryżową i wyrabiamy ciasto przez 2-3 minuty - musi być elastyczne, ale nie może kleić się do rąk, dlatego jeśli jest zbyt mokre, dodajemy mąki ryżowej (dużo zależy od tego, ile wody wchłoną daktyle, więc ilość mąki może się zmienić).
2. Kaszę jaglaną gotujemy na wodzie, tak aby zrobiła się bardzo miękka, czyli przez około 20 minut (kontrolujemy ilość wody, dolewamy, gdy jest za mało). Studzimy ją i blendujemy z masłem orzechowym, sokiem z cytryny, kakao i cukrem/erytrolem/ksylitolem. Wykładamy na spód, dekorujemy fistaszkami i wkładamy do lodówki na 3-4 h. 

wtorek, 15 marca 2016

Wegański tort czekoladowy

To jest jedno z tych ciast, które ze spokojem możecie dać znajomym i gwarantuję wam, nawet na myśl im nie przyjdzie, że jest zrobione jedynie z produktów roślinnych #sprawdzone. 
Cytując przyjaciół, zwłaszcza część męską, czasami z dystansem podchodzącą do moich wymysłów: To ci się Kasia udało. 
Ano nieskromnie powiem, udało się ;)

Chocolate cake with bananas and whipped coconut cream 
Ciasto czekoladowe z bananami i bitą śmietaną kokosową

Inspiracja - ciasto dyniowe z książki Jadłonomii
SKŁADNIKI (forma o średnicy 21 cm):
na ciasto czekoladowe:
1 szklanka mąki pszennej
1/2 szklanki mąki pszennej razowej
1/2 szklanki cukru pudru
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
3 łyżki kakao

1/3 szklanki wody
1/2 szklanki oleju rzepakowego
1 szklanka puree z dyni

na krem*:
2 łyżki masła orzechowego
2 rządki roztopionej gorzkiej czekolady
syrop daktylowy/syrop z agawy/cukier puder - ilość wg upodobań
ewentualnie 1-2 łyżki wody/mleka

na wierzch:
2 banany + odrobina soku z cytryny **
1 puszka schłodzonego mleczka kokosowego
2 łyżki cukru pudru
1-2 łyżek skrobi ziemniaczanej
1 rządek gorzkiej czekolady

* krem można równie dobrze zastąpić jakąś konfiturą, np z malin albo czarnej porzeczki
** w okresie letnim zamiast bananów świetnie sprawdziłyby się również truskawki, maliny czy borówki

WYKONANIE:
1. Suche składniki mieszamy w jednej misce, a mokre w osobnej. Dodajemy mokre składniki do suchych, miksując na wolnych obrotach/mieszając łyżką. Ciasto pieczemy w 180 stopniach przez około 40 minut (do suchego patyczka).
2. Składniki na krem blendujemy na gładką masę, dodając ewentualnie 1-2 łyżki wody lub mleka, jeśli wydaje się nam zbyt gęsta (musimy być w stanie rozsmarować ten krem na cieście, więc konsystencją powinien przypominać nutellę ;)).
3. Gdy ciasto ostygnie, smarujemy jego wierzch kremem czekoladowym, a następnie układamy na nim pokrojone w plasterki banany - można je wcześniej skropić delikatnie sokiem z cytryny, żeby zachowały swój kolor.
4. Stałą część mleczka kokosowego ubijamy na sztywną pianę, dodając cukier puder i skrobię ziemniaczaną. Wykładamy 'bitą śmietanę' na ciasto, wierzch posypujemy posiekaną gorzką czekoladą i wkładamy ciasto na ok 2-3 h do lodówki.


piątek, 11 marca 2016

Czekolada, na zdrowie

Jakie przepisy lubię najbardziej? Takie z najmniejszą ilością składników ;)
Czasami przychodzi moment, że mam ochotę na coś słodkiego, coś czekoladowego i wtedy z pomocą przychodzą moje ulubione banany of kors, ale także kakao, awokado i odrobina mleczka kokosowego. Zdrowa alternatywa dla czekoladowych kupnych deserków! 

Chocolate avocado pudding
Czekoladowy krem z awokado

SKŁADNIKI:
1/2 awokado
2 banany
5-6 łyżek mleczka kokosowego
1 łyżka kakao
pistacje

WYKONANIE:
Wszystkie składnimy blendujemy na gładki krem.

sobota, 27 lutego 2016

Szpinakowa sałatka z gruszkowym dressingiem

Jedno z większych odkryć ostatnich tygodni - dressing gruszkowy. Brzmi może dość nietypowo, ale naprawdę warto zrobić. I sama pewnie bym nie wpadła na pomysł, aby przemycić gruszkę w sosie do sałatki, ale od czego są wegańskie warsztaty kulinarne. Mam jeszcze kilka inspiracji w kieszeni, więc stay tuned ;)

Sałatka ze szpinaku, pieczonego selera polana gruszkowym dressingiem
Spinach & baked celery salad served with pear dressing

SKŁADNIKI:
na sałatkę:
1/2 opakowania szpinaku (ok. 100g)
1/2 dużego selera
garść posiekanych orzechów włoskich

na dressing:
2 gruszki
1/4-1/3 szklanki oliwy
1-2 łyżki octu winnego
szczypta cynamonu
sól
pieprz

WYKONANIE:
1. Gruszki obieramy, kroimy i dusimy pod pokrywką w minimalnej ilości wody aż do momentu, gdy będą miękkie. Później dokładnie je blendujemy, studzimy. Dodajemy ocet, sól, pieprz i cynamon, a następnie małym strumieniem oliwę, cały czas mieszając.
2. Szpinak myjemy i osuszamy. Seler obieramy i kroimy w cienkie plastry, a następnie pieczemy w piekarniku nagrzanym do 210 stopni przez około 15-20 minut. 
3. Sałatkę podajemy z orzechami, np. włoskimi.

sobota, 13 lutego 2016

Tofurnik mango

Tofurnik, który chciałam zrobić od kilku miesięcy i który od kilku tygodni zalega w wersjach roboczych.. Moja aktywność na blogu spadła niemalże do zera, ale mam nadzieję, że jednak nie macie mi tego za złe.
A nawet jeśli, to niech ten przepis osłodzi trochę waszą gorycz ;)

Tofurnik mango-kokos
Mango & coconut tofu 'cheesecake'

SKŁADNIKI (forma 16cm):
na masę 'serową':
2/3 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
2 kostki tofu po 200 g
3/4 szklanki mleczka kokosowego (o zawartości min ok. 80% ekstraktu z kokosa)
2 mango
2 łyżki mąki ziemniaczanej
2-3 łyżki cukru/erytrolu/ksylitolu
sok z 2 cytryn

na spód:
2 łyżki masła orzechowego
1 łyżka oleju kokosowego
12 namoczonych daktyli
5 łyżek wody
1/2 szklanki zmielonej kaszy gryczanej niepalonej
2 łyżki mąki kukurydzianej
1 łyżka mąki ryżowej

WYKONANIE:
1. Masło orzechowe, namoczone daktyle, olej kokosowy i wodę blendujemy w misce na gładką masę. Następnie stopniowo dodajemy zmieloną kaszę gryczaną i mąkę ryżową oraz mąkę kukurydzianą, wyrabiamy przez 1-2 minuty. Ciasto powinno wyjść elastyczne, ale nie powinno kleić się do dłoni - jeśli jest za mokre, dodajemy jeszcze trochę mąki ryżowej. Wykładamy spód formy papierem do pieczenia, a następnie wyklejamy go ciastem. Pieczemy około 10-13 minut w 180 stopniach, aż do zbrązowienia ciasta. Później studzimy spód przez klika minut.
2. Składniki na masę 'serową' dokładnie blendujemy, a następnie przekładamy ją na upieczony spód (boki formy warto wysmarować np. olejem). Pieczemy 50-60 minut w 180 stopniach.
3. Dekorujemy ciasto np. roztopioną gorzką czekoladą.




środa, 27 stycznia 2016

Dyniowe curry

Tak naprawdę pod etykietę 'curry' można by wrzucić wszystko. Nie ma jednego sposobu jego przygotowania, a nawet nie ma jasnych instrukcji odnośnie składników, jakie powinno ono zawierać. Dlatego polegając na wegańskiej pomysłowości w znajdowaniu substytutów mięsa czy ryb, bo chyba większości z nas curry kojarzy się z kurczakiem, niesłusznie zresztą, postanowiłam wypróbować długo odwlekane przeze mnie curry z dyni. Jednak nie byłabym sobą, gdybym trochę nie poeksperymentowała i w ten sposób powstało curry na bazie pieczonych warzyw, w którym kluczową rolę pełni.. czosnek. Więc jakkolwiek wielka byłaby wasza niechęć do czosnku, nie pomijajcie go, robi on naprawdę dużą różnicę w smaku ;)

Curry z pieczoną dynią, papryką i czosnkiem
Baked pumpkin, red pepper and garlic curry

SKŁADNIKI:
1 duża papryka
1/2 średniej dyni (około 1/2 kg)
5 ząbków czosnku
1 szklanka przecieru pomidorowego
1/2 mleka roślinnego
2 łyżki masła orzechowego
1/2 łyżeczki wędzonej papryki
1/2 łyżeczki mielonego kminku
1/2 łyżeczki cynamonu
szczypta chilli

WYKONANIE:
1. Paprykę i dynię myjemy i kroimy w kwadraty, czosnek obieramy. Wszystko pieczemy około 30 minut w 180 stopniach.
2. Po tym czasie wrzucamy wszystkie składniki na patelnie i podgrzewamy, aby część wody wyparowało i zrobił się dość gęsty sos orzechowo-pomidorowy.
3. Podajemy razem z ryżem i koperkiem/pietruszką.



poniedziałek, 25 stycznia 2016

Wizyta w Krakowie

Zbyt szybko zleciał ten długi weekend w Krakowie, co zresztą nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem, bo za każdym razem jest tak samo. Za każdym razem niepostrzeżenie uciekają minuty, godziny, dni. Za każdym razem żegnamy się, choć dopiero co witaliśmy się. Ale za każdym razem również wiemy, że spotkamy się ponownie. Gdybym miała teraz powiedzieć, co jest największą zaletą blogowania to zdecydowanie są to ludzie, którzy tworzą to miejsce. I możecie mi cholernie zazdrościć, że miałam okazję ich poznać i mam 'przywilej' utrzymywać z nimi kontakt. 

Zdjęcia są, jakie są, światło nie zawsze chciało współdziałać, ale już się tym nie przejmuję, bo wyznaję wyższość wspomnień nad ich pięknym odzwierciedlaniem.

tapioka (której prawie tu nie widać) jedzona po raz pierwszy i na pewno nie ostatni - przyjemne zaskoczenie i być może alternatywa dla owsianki

granat, obrany przez Zuzą, która okazała się nadzwyczaj zręczna we wszystkich 'ręcznych' zadaniach

pomelo, również obrane przez Zuzę

pieczone buraki a w tle pieczona kapusta włoska, odkrycie za które ogromnie dziękuję Weronice

Tośka, nieznośny i energiczny towarzysz

a tu wydaje się taka niewinna

przytulny i dobrze zaopatrzony sklep ekologiczny, gdzie zaopatrzyłyśmy się w przyprawy, a także mleko kokosowo-ryżowe i prażone migdały z tymiankiem

wyżej wspomniane migdały


kawa w kawiarni Karma, bardzo polecam Etiopię

co robią kulinarne blogerki? przeglądają kukbuka

jak zwykle piękny Kraków

choć trochę mroźno było, trzeba przyznać

na szczęście świeciło słońce

ale i tak chodziłyśmy wiecznie opatulone szalikami

nie pamiętam, ile kaw wypiłyśmy, ale w dziesiątkach na pewno można je liczyć; tutaj Wesoła Cafe, również polecamy

i tym sposobem dochodzimy do naszego lekkiego rozczarowania.. mianowicie Pod Norenami, na które szykowałyśmy się od dłuższego czasu zaskoczyło nas zbyt słonym tofu (jak to Weronika stwierdziła, musiała ratować się ryżem)..

i przeciętnie dobrymi warzywami w sosie słodko-kwaśnym; być może był to po prostu nasz kiepski wybór, ale jakby to powiedzieć.. jedzenie tyłka nam nie urwało; ale jeśli będę jeszcze w Krakowie to dam Pod Norenami jeszcze jedną szansę i wezmę curry, bo aż mi się wierzyć nie chce, że restauracja, którą wszyscy się tak zachwycają, może serwować tak przeciętne dania - więc do następnego razu ;)