wtorek, 22 września 2015

Wege weekend w Poznaniu

 Po raz kolejny się spotkaliśmy (to się robi już nudne, nie?), ale tym razem to ja miałam tę przyjemność bycia gospodarzem i oprowadzenia po kolejnym już mieście - Poznaniu. Mam nadzieję, że się jako tako sprawdziłam, że pokazałam wszystkie uroki tego często niedocenianego miasta, że JE SUS sprostał Fukafe, że moje ciasta smakowały (nawet jedzone o pierwszej w nocy), że bananów na śniadanie nie było za mało i że.. jeszcze kiedyś do mnie wpadniecie. Bo mi rola hosta bardzo przypadła do gustu ;)

Kilka zdjątek, co by wszyscy mogli sobie zwizualizować nasz weekendowy wypad!

Jeszcze rano, przed przyjazdem na dworzec i odebraniem wszystkich - sesja zdjęciowa kokosowo-dyniowego tofurnika (przepis coming soon, wyczekujcie!)

Większość przyjechała zgodnie z planem..

No jedynie Natalia miała od rana przygody :D

Jedzenie, punkt obowiązkowy. JE SUS, ulica Taczaka, Poznań - wielka okejka!


Zdjęcie mówi samo za siebie.. potrawka z ciecierzycy (jak to zgodnie stwierdziliśmy, idealny poziom ostrości) z pełnoziarnistym kuskusem i śmietanką kokosową. PRZE-PA-DŁAM.

Ale my tu jeszcze wrócimy..

Potem pojechaliśmy na zawody wspinaczki, bardzo pozytywne wrażenia.

Korzystając z pogody, zrobiliśmy spacer po Starym Mieście. Oczywiście każdy prowadził dokładną dokumentację ;)

Ładnie.

Tu też.

I tu.

I jeśli ktoś będzie kwestionował piękno Poznania, nie ręczę za siebie #sorrynotsorry

Oczywiście zahaczyliśmy o Lodzie - foodporn vol.1

Foodporn vol. 2

Foodporn vol. 3

Najlepsze zdjęcie grupowe!

Tu już śniadanie - 30 bananków. My nie damy rady? Hold my beer!

Definicja szczęścia

Słynny już czekosos

Aż żal było jeść.. just kidding :D

W niedzielę poszliśmy na 12:00 na Stary Rynek, bo przecież koziołki są obowiązkowy punktem wycieczki po Poznaniu

Jak to na Rynku bywa - dużo się dzieje ;)

Poznajecie? Taak, na obiad znowu do JE SUS

Pierwsze danie - zupa kalafiorowa z tahini

 A na drugie - dyniowe pęczotto <3

27 komentarze:

  1. super spotkanie i super jedzenie :) ponczotto!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wierzę, że jeszcze kiedyś dane mi będzie zwiedzić Poznań. Liczę na Ciebie jako przewodnika, bo teraz widzę sobie poradziłaś świetnie :)
    Mimo, że mnie nie było to i tak czuję się jakbym duchem była z Wami! Następnym razem już obowiązkowo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach, cudowna relacja :) Widać, że bardzo dobrze spędziłyście czas - i chwała Wam za to. To wspaniałe, że dzięki blogom można odkryć tak niezwykłych, wartościowych ludzi, z którymi ma się (co najmniej) jedną wspólną pasję.

    OdpowiedzUsuń
  4. JE SUS-chętnie bym odwiedziła, cudownie te potrawy wyglądają.. i lody też :) banany mnie rozwalają na łopatki :D i to "hold my beer" haha <3

    OdpowiedzUsuń
  5. nic dodać, nic ująć - cudowny weekend uchwycony w Twoim obiektywie, kocham te zdjęcia! masz talent :*
    tęsknie bardzo mocno za Wami, aż łezka się w oku kręci, że gdzieś tak daleko są osoby, które w pełni Cie rozumieją i tak wiele masz z nimi wspólnego <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwsze zdjęcie - MISTRZOWSTWO! <3
    Uwielbiam się z Wami spotykać!
    Zapowiadam się na ciasta kiedyś!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja również dziękuję za cudowny spędzony czas, za ciasta jedzone o 1 w nocy ( i chyba o tej porze jak dla mnie smakują najbardziej ) , poznanie uroków Poznania, który ma w sobie to "coś " no i że mogłam ciebie poznać :*
    I wyczekuję z niecierpliwością na przepis na tofurnik, bo był MEGA <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Nudne? Anie trochę. Każde takie spotkanie jest przecież wyjątkowe - nawet z pukntu widzenia zewnętrznego obserwatora ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Co było w tej potrawce i jak zrobić ten sos ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wywnioskowaliśmy - potrawka z ciecierzycy z pieczarkami, cebulką i papryką na ostro; a sos to chyba po prostu mleczko kokosowe :)

      Usuń
  10. Najlepszy przewodnik na świecie! :-* :-* :-*

    OdpowiedzUsuń
  11. wspaniałe są takie spotkania :) wspaniali ludzie, pyszne jedzenie, czego chcieć więcej? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widze, że kolejne spotkanie było mega PYSZNE, a na przepis na ciacho będe czekała niecierpliwie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja przepadłam patrząc na ten "sernik" i kuskus z ciecierzycą :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale szalejecie z tymi spotkaniami - świetnie! :) A Twoje wypieki są tak cudowne, że nie zdziwię się, jak kiedyś zdecydujesz się na własną cukiernię! :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak zwykle jestem zachwycona Twoim zdjęciami! I-de-al-ne!
    I kwestionować piękna Poznania i mam zamiaru (choć nie byłam jeszcze :D), a Twoich umiejętności jako przewodnika tym bardziej - w końcu skoro sprawdzasz się nawet nie u siebie, to ja bym szła w ciemno :D Mam nadzieję, że następnym razem też się załapię na kawałek twojego ciasta!

    OdpowiedzUsuń
  16. Kasia, kocham Twoje relacje, Twój optymizm, uśmiech, a najbardziej to Twoje towarzystwo! Tylko tych Twoich ciast nie mogę powiedzieć czy kocham :< koniecznie do nadrobienia, koniecznie :]
    PS. Spotkania nigdy nie są nudne! :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj, przyznaję, Poznań bez wątpienia sprostał pozostałym miastom, korzę się i przepraszam za wytykanie mu fatalnego dojazdu :P Szkoda tylko, że Wypasu nie odwiedziliśmy, ale od czego jest przyszłość! A brzuchy i tak nacieszone dzięki JeSusowi. Na Twoim miejscu zakręciłabym się koło niego - może wciągnie Cię w biznes hahaha. Całuję, ściskam, pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  18. super zdjęcia, aż zazdroszczę spotkania patrząc na nie ;c <3

    OdpowiedzUsuń
  19. jak znów zaczniesz mówić coś o tym, że Twoje zdjęcia nie są genialne, to nie ręczę za siebie, serio są GE-NIAL-NE! :D No i ten sernik, wiesz, że czekam na niego jakbym na jakiś igłach siedziała?! Choć i tak to nie będzie ten sam jak spod Twoich rąk :D
    Uwielbiam Poznań, uwielbiam nasze spotkania, i w ogóle was wszystkich .. no i Twoje ciasta <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Ilość bananów możemy przemilczeć, jednak stopień ich zmrożenia - karygodne!
    Ale nie byłbym sobą, gdybym nie pochwalił zdjęć słowem "niesamowite" (a to i tak mało) ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. O, co ja widzę! Jakaś nowa lodziarnia w Poznaniu? A te lody to vegan czy tradycyjne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lodzia, na ulicy Wrocławskiej :)
      Te sfotografowane akurat wegańskie nie były (niestety polewy nie są wege), ale można wziąć bez polewy. Zawsze są do wyboru jakieś sorbety, a zdarzyło mi się również trafić na wegańskie bananowe - warto śledzić fanpejdża na fb :)

      Usuń
  22. W Lodzi są najlesze lody na świecie! Fajna fotorelacja, widać że się fajnie razem bawicie ^^



    http://worshipingmornings.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Cudowne wspomnienia! Pozazdrościć tylko ;) Liczę, że kiedyś spotkamy się w Łodzi! :(

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawa jestem, ile czasu zajęło Ci wybranie zdjęć :P
    Możesz mnie zaadoptować i karmić tylko tym sernikiem i jagielnikiem :*
    Jesteś wspaniałą gospodynią i najlepszą osobą jakie dane było mi poznać! Widzimy się niedługo! :*

    OdpowiedzUsuń
  25. No i teraz muszę jechać do Poznania kiedyś na te lody <3 Nigdy nie byłam, więc jest wymówka :D

    OdpowiedzUsuń