sobota, 12 września 2015

Frytki z selera

Jedno z milszych zaskoczeń, bo przecież jak seler może być dobry? A jednak, w takiej formie przechodzi jakąś cudowną przemianę.. zresztą tak jak większość warzyw z piekarnika ;)

Frytki i chipsy z selera
Celery chips and crisps

SKŁADNIKI
2 selery
3 łyżki koncentratu pomidorowego + 2 łyżki wody
1 łyżeczka papryki wędzonej
szczypta chili
szczypta soli

WYKONANIE:
Selery kroimy w słupki i cienkie paski. Koncentrat, wodę, paprykę wędzoną, chili i sól mieszamy. Obtaczamy selery w powstałym sosie, wykładamy na blachę i pieczemy około 30-40 minut w 180 stopniach.


16 komentarze:

  1. Dokładnie time will tell - na razie nie przejmuj się tym :)
    Nie lubię selera, pieczony też mi nie podchodzi :P

    OdpowiedzUsuń
  2. chyba wszystkie pieczone warzywa w piekarniku przechodza magiczną metamorfozę i smakują tysiąc razy lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Proste, a jakie fantastyczne! :)
    Dasz radę, jestem tego pewna! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. haha, widzę, że przeraziło Cię troszkę to co pisze... hmmm, nie martw się niczym, na prawdę jest super! czasem nawet spaceruję sobie i ze szczęścia mam ochotę płakać, bo marzenia... się spełniają! :)
    tak, selera w takiej postaci uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedzmy że to co piszesz spotęgowało moje wcześniejsze obawy haha :D
      Nie no, ja wiem, że jak to się już będzie dziać, to będą przeważać pozytywne emocje, ale.. Chyba każdy doświadcza czegoś takiego jak 'o nie, dorosłość, decyzje' :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. ja tutaj się rozwinęłam, ujawniłam kryjące się we mnie lęki, a ty to w taki lakoniczny sposób skomentowałeś, shame on you iwko ._.

      Usuń
  6. Mnie też często przychodzą takie lęki, gdy za bardzo wybiegam myślami w przyszłość. Studia, praca i samotne życie często budzi we mnie strach i nieznane uczucie. Często się boimy czegoś czego się nie zna. Później się okazuje, że jednak nie było powodów do obaw. Mam nadzieję, że będzie tak też i w naszym przypadku. I wciąż trzymam za Ciebie kciuki, aby wszystko Ci się układało po Twojej myśli :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Robiłam raz fryty z selera, ale niestety na przyprawienie nie było czasu, więc pora to nadrobić. Liczę na degustację w Poznaniu :) Oj tak, takie myśli często nachodzą i są lekko niekomfortowe, ale uwierz, że życie poukłada się samo, nie warto robić dalekich planów, bo los baaardzo często zaskakuje :) So time will tell, jak sama to ujęłaś :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Podoba mi się ich czerwone zabarwienie ;)

    No a ja przeprowadzam się jutro... No i do radości dołączyło trochę stresu już ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam takie same obawy...Ale byś może wyjdzie na to, że w Anglii będziemy mogli spotykać się w bloggerskim towarzystwie? :D
    A frytki z selera kocham. I tą miłością zaraziłam też mamę :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Kasiu, po pierwsze chipsy z selera rządzą! Po drugie, nie masz co się martwić. Znając Ciebie, Twoją zdolność organizacji i ambicje daleko zajdziesz i z łatwością poradzisz sobie w życiu. Wierzę, że spełnisz swoje marzenia, a ja jak tylko będę mogła Ci jakoś pomóc, zawsze to zrobię :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem chyba jedną z niewielu, którzy lubią selera w każdej postaci, czy to pieczony, gotowany lub na surowo, więc z taką opcją na pewno się zaprzyjaźnię :D
    Jesteś mega zdolna i poradzisz sobie w każdej sytuacji! :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie myśl taaak D: Na pewno sobie poradzisz, wystarczy, że w siebie uwierzysz :)
    Muszę spróbowac tych uzdrowionych frytków :3

    http://worshipingmornings.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. O tak! Z całego serca jestem za takimi frytkami :)

    OdpowiedzUsuń